sobota, 26 maja 2012

Posuwamy się....do przodu

Praca wre,świątek,piątek czy niedziela.Powolutku,małymi kroczkami,ale do przodu.





Najlepiej zobrazują to zdjęcia:)

sobota, 5 maja 2012

O wyższości kiełbasy z patyka...

Nie ma to jak bliskie spotkania,czyli ognisko zorganizowane naprędce.
Jak pomyśleli,tak zrobili...2 telefony i mamy sąsiadów na ognisku,a działo się to w piątek.
Rozmrozić kiełbachę nie problem,gałęziów do palenia ognisk ci u nas dostatek...co by tu  jeszcze...chlebek,masełko czosnkowe,smalec-oczywiście kiszeniaki do niego...i gościmy się.
Adamy,Seby...dzięki za wizytę:)



Dodam jeszcze,że podałam po gołąbku...mówili,że smaczne.
Nawet komarzyce nie popsuły nam imprezki.
Dodam jeszcze,że to fioletowe w dzbanku,to kompot z "gumijagód"

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Pierwsza działka.

Jeśli ktoś oczekuje opowieści o wizjach po narkotykach,to się myli.
Działką nazywa tutaj leśniczy przydział drewna,które samemu się wycina,obrabia i zabiera do domku,żeby mieć czym palić w mroźną zimę."Przydział" dostaliśmy jeszcze zimą...trzeba się było pofatygować do "Pana Leśniczego" na 6,50. Przyjechaliśmy o 6.40 (żeby zdążyć do pracy na 7,30)-niedobrze,ale jaśnie pan nas przyjął!!
Wyznaczył działę(poznaczył drzewa do wycinki) bardzo blisko naszego siedliska..no i możemy rżnąć:)
Tu...niezawodny okazał się Krzyś...powycinał,poskładał.
Teraz znów oczekiwanie na Jaśnie pana leśnika(kawał kanalii-ale ostatnio,trochę mu się polepszyło)musi działeczkę odebrać,czyli zobaczyć ile my tego drewna wycięliśmy...czekaliśmy około 2 tygodni tylko!!!
Teraz znów wizyta w leśniczówce-audiencja wyznaczona na 6.50-żeby odebrać asygnatę,zapłacić śmieszne pieniądze...i zabierać drwa do siebie.
No trzeba jeszcze to drewno zwieść ,tu okazał się bardzo pomocny inny sąsiad,bardzo sympatyczny Pan Edward-właściciel traktora z przyczepą.

Zwołali my silną grupę : Pan Edek,Józef,Krzyś , brat Krzysia i też syn Józka- Grześ oraz Pioter,no i była zwózka.Ja jak zwykle byłam kucharą.Ale będzie palenia...

niedziela, 8 kwietnia 2012

Coś świątecznego

A kiedy już się napracujemy,nasprzątamy,porobimy zakupy..nadchodzi czas odpoczynku i świętowania.


W sobotę przyjechały dziecki...posiedzieli my,pogościli się, w niedzielę na rezurekcje(córcia mi nie odpuściła) i znów posiedzieli my,pogościli się...Kiedy dzieciaczki odjechały do drugich rodziców,przyszli sąsiedzi(jak dobrze mieć sąsiada!!!) i znowu..posiedzieli...cdn znacie

środa, 21 marca 2012

Święto Trzech Królowych.

nazwijmy pewne sprawy po imieniu....otóż mieliśmy święto trzech króli... 
i tu właśnie nastąpiło coś...co jak myślę powinienem nazwać ich przybyciem... 
z tym że ich było czworo...i nie króli a KRÓLOWYCH...i jeden Cesarz... 
nazwijmy go..znaczy Cesarza łysą pałą... 
myślałem wiele o nim...i myślę że zakochałem się w nim....choć jednak mocniej zakochałem się w Królowych...i tu muszę się przyznać....że kocham je tak mocno...znaczy pokochałem...że nie mogę spać, jeść, oddychać...i... 
a nieeee to to ja mogę...przynajmniej tak myślę..... 
od dziś....noooo od hmmmm czwartku a nawet piątku....pokochałem to święto....ale i tak mocniej pokochałem owe Królowe.....noooo łysą pałę też....a teraz o ile i tak dalej...gdyż ponieważ...jak sądzę.... 
udam się w bliżej nieokreślonym kierunku..... 
aha...dodam tylko że karpie wędzone są zayebiste...gdyż je se normalnie uwędziłem....
To jest przedruk z Piotrusia,dodam tylko,że ten weekend był wyjątkowo udany i z niektórymi królowymi mamy "bliższe stosunki"do dzisiaj.Pozdrówka:)